Mentoring lirycznie i syntetycznie

Mariusz zgłosił się do programu TopMinds jako mentee, ponieważ przekonała go przede wszystkim możliwość zdobywania wiedzy w formule indywidualnego mentoringu. Zależało mu na pracy nad konkretnym, jasno zdefiniowanym celem, dostosowanym do aktualnego etapu jego rozwoju naukowego. Duże znaczenie miała dla niego również możliwość poznania perspektywy osób mających doświadczenie międzynarodowe, ponieważ mobilność i praca w międzynarodowym środowisku stanowią ważne elementy planowanej przez niego kariery.
Andrzej postanowił po raz pierwszy spróbować swoich sił jako mentor niedługo po tym, jak wrócił ze Stanów Zjednoczonych ze stażu w ramach programu Fulbrighta i na nowo organizował swoje życie zawodowe na macierzystej uczelni. Staż zagraniczny po raz kolejny zmienił jego życie i jednocześnie sprawił, że miał potrzebę pozytywnego oddziaływania na swoje otoczenie i kształtowania środowiska akademickiego tak, żeby naukowcom żyło się lepiej, a efekty ich pracy były porównywalne z najlepszymi jednostkami na świecie. Mając jednak świadomość złożoności relacji w krajowym środowisku, postanowił skupić się na pracy u podstaw. W ten sposób skupił się nie tylko na rozwoju swojej grupy badawczej, ale postanowił także skonfrontować się z nową dla siebie rolą – rolą mentora.

Andrzej nie był rozchwytywanym mentorem – jako jedynego potencjalnego opiekuna wskazał go właśnie Mariusz. Oboje pracowali na tej samej uczelni, więc umówili się na kawę. Już pierwsze minuty spotkania pozwoliły obu stronom stwierdzić, że ‘kliknęło’ – Andrzej dostrzegł w młodszym koledze cechy i wątpliwości, które jemu też towarzyszyły kilka lat wcześniej na początku jego drogi naukowej. Mariusz zobaczył natomiast w Andrzeju nie tylko autorytet i osobę, która może pomóc mu w rozwoju, lecz także inspirującego człowieka mającego wiele zainteresowań poza uczelnią. To właśnie one szybko stały się pierwszą wspólną płaszczyzną do rozmów, dzięki czemu kolejne spotkania od początku odbywały się w bardzo swobodnej atmosferze.
Po rozpoczęciu formalnej współpracy duet postanowił, że będzie pracował nad swobodą wypowiedzi naukowej oraz ogólnym formatem wystąpień publicznych Mariusza. Jednym z podstawowych narzędzi współpracy okazał się Spotify, gdzie obaj regularnie przesłuchiwali podkasty popularnonaukowe, notowali najciekawsze metody zainteresowania słuchaczy sprawami naukowymi, a później omawiali wszystkie ciekawe zabiegi narracyjne, które zamieniają nudny monolog w ciekawą historię. Regularne spotkania były oczywiście też okazją do wymiany poglądów i doświadczeń z zakresu organizowania swojej pracy, starania się o granty, czy też rozwoju kariery naukowej. Jednym z punktów zwrotnych całej współpracy był a jednak sytuacja, kiedy trzeba było doraźnie zmienić chwilowy cel współpracy.
– Pewnego dnia Mariusz trafił do mnie w absolutnie fatalnym nastroju – wspomina Andrzej – Przyznał, że nie radzi sobie z nadmiarem zadań i łączeniem różnych ról zawodowych oraz prywatnych, a cała sytuacja prowadzi do stresu, który jeszcze bardziej paraliżuje jego pracę. To mi też wyjaśniło, dlaczego w ostatnich tygodniach nasza wspólna praca układała się nieco mniej wartko.
– Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj – uzupełnia Mariusz. – Przyszedłem do Andrzeja wyraźnie przytłoczony, i opowiedziałem mu o wszystkich swoich problemach związanych z zachowaniem równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym. Ludzie bardzo różnie reagują na nadmiar obowiązków i stres. Mnie ten stres momentami po prostu paraliżował. Miałem w głowie zbyt wiele myśli i nie potrafiłem oddzielić spraw, którymi powinienem zająć się w danym momencie, od problemów przyszłości, które mogły spokojnie poczekać do następnego dnia. W efekcie niepotrzebnie traciłem energię i zdolność koncentracji, a częste sięganie po telefon i media społecznościowe tylko pogarszało sytuację.
Mariusz otrzymał wtedy od mentora nie tylko zrozumienie, ale także konkretną pomoc.
– Możliwość uczenia się od ludzi, którzy sami przechodzili przez podobne problemy, jest czymś fenomenalnym – podkreśla. – Andrzej opowiedział mi o swoich doświadczeniach i technikach, które z czasem wypracował. Pomogło mi to lepiej zarządzać czasem prywatnym i uporządkować codzienne obowiązki. Co ciekawe, jednym z efektów tej pracy był krok, który dzisiaj może wydawać się dość radykalny – zdecydowane ograniczenie korzystania z mediów społecznościowych.
Kolejne tygodnie przyniosły następne wyzwania. Pojawiła się możliwość wyjazdu mentee na obiecujący staż zagraniczny, a niedługo później – na prestiżową konferencję. To drugie wydarzenie okazało się o tyle wyjątkowe, że Mariusz miał na nim zaprezentować absolutnie syntetyczne i krótkie wystąpienie, co było przecież w 100% zgodne z pierwotnym założeniem naszego mentoringu. Było jednak ogromne ryzyko, że w obliczu wielu dziesiątek podobnych, błyskawicznych wystąpień młodych naukowców z całego świata – praca naszego bohatera rozmyje się wśród morza podobnych tematów. Ale od czego jest mentor? Andrzej od wielu lat kieruje się podejściem, żeby w możliwie każdym ograniczeniu poszukać kreatywnej szansy na złamanie utartego porządku i robienia rzeczy zgodnie ze swoimi przekonaniami.
– Masz tylko minutę? Poszukaj wzorzystego elementu stroju, nawiązującego do Twoich badań, a na wystąpieniu nie próbuj nawet przekazać wszystkich istotnych informacji. Masz się przede wszystkim dać zapamiętać – dalej nastąpiła burza mózgów, a jej efektem był pomysł, żeby Mariusz spróbował przygotować piosenkę lub wiersz o swojej pracy. Jak bardzo kaskaderski był to pomysł, może świadczyć na przykład fakt, że wpadło na niego dwóch inżynierów bez absolutnie najmniejszej wiedzy muzycznej lub lirycznej. Panowie rozważali także przygotowanie wspólnego śpiewu na zakończenie programu TopMinds, ale z niewątpliwą korzyścią dla publiczności, zabrakło im czasu na dopracowanie tego pomysłu. Nie przeszkodziło im to jednak, żeby ostatni miesiąc współpracy zamienić przesyłanie sobie podcastów na wspólne słuchanie polskiego rapu. To niewątpliwie dowód słuszności kilkumiesięcznej zaledwie współpracy w ramach programu TopMinds – po dłuższym czasie niektóre z par mentor-mentee mogłyby odpłynąć w trudne do przewidzenia rejony współpracy!

Mariusz finalnie przygotował kapitalny wiersz w języku angielskim, a jego wystąpienie zebrało najdłuższe owacje na całej konferencji. Mimochodem przeskoczył na dużo wyższy poziom luzu wystąpień publicznych, niż planowano na wstępie mentoringu. W międzyczasie dużo uwagi poświęcił swojemu stosunkowi do pracy oraz life-work balance. Mocno ograniczył korzystanie z komunikatorów i mediów społecznościowych, nauczył się odmawiać nadmiernie absorbującym, pobocznym współpracom, a przede wszystkim odnalazł w sobie zrozumienie dla tego, że niektóre okresy życia mogą wymagać nieco większej koncentracji na sferze zawodowej, ale ten stan nie może i nie powinien trwać wiecznie. Andrzej na tej współpracy wcale nie zyskał mniej od Mariusza. Dostrzegł, że sporo młodsi koledzy zmagają się z tymi samymi wyzwaniami, co nieco dojrzalsi naukowcy, a także naprawdę docenił wszystkie lata swoich dotychczasowych doświadczeń. Nieco też zazdrości Mariuszowi tego, że tak skutecznie odciął się od internetowych rozpraszaczy – sam ma to na swojej liście tematów do zmiany…
Tekst autorstwa Andrzeja Żaka i Mariusza Myszora