Szersza perspektywa, otwarte drzwi

Weronika
Najpierw poznaliśmy mentorów głównie poprzez rozmowy. Nie wiedzieliśmy jeszcze, jak będzie wyglądała wasza współpraca, czy będzie między nami dobra komunikacja i czy przez kolejne miesiące będziemy nadawać na tych samych falach. Na szczęście w moim przypadku ten eksperyment zakończył się pełnym sukcesem.
Przez ostatnie sześć miesięcy miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w programie jako mentee i współpracować z wyjątkową mentorką. Nasza historia jest dość nieszablonowa bo spotykałyśmy się regularnie on-line, ponieważ Justyna na stałe rezyduje w Bostonie.
Na początku aplikowałam do programu z wieloma pytaniami dotyczącymi rozwoju akademickiego. Wiedziałam, że chcę się rozwijać naukowo (ja zaczynam 3 rok a to oznacza jedno: doktorat powoli się kończy), ale nie wiedziałam, jakie możliwości są dostępne poza moim najbliższym otoczeniem. Dzięki mojej mentorce zobaczyłam znacznie szerszą perspektywę.

W trakcie naszych spotkań bardzo dużo dowiedziałam się o karierze akademickiej za granicą, o możliwościach współpracy międzynarodowej i o ścieżkach, które wcześniej wydawały mi się bardzo odległe i wręcz nierealne. To było trochę tak, jakby ktoś nagle otworzył przede mną mapę świata i powiedział: „Zobacz, tych drzwi jest znacznie więcej, niż myślisz”.
Ale najcenniejsze nie były tylko informacje. W różnych relacjach najważniejsze jest poczucie, że ktoś naprawdę nas słucha. I właśnie tego doświadczyłam podczas mentoringu. W trakcie tych sześciu miesięcy nie zabrakło trudniejszych momentów, takich, które chyba każdy z nas zna z życia akademickiego. Moja mentorka była wtedy niezwykle zaangażowana i wspierająca (i przede wszystkim cierpliwa!). Pomagała mi spojrzeć na sytuacje z dystansu, podpowiadała, jak prowadzić trudne rozmowy, jak reagować w konfliktowych sytuacjach i jak budować relacje zawodowe. Szczególnie cenne były dla mnie rozmowy o networkingu. Dla wielu studentów/doktorantów rozpoczęcie rozmowy z nowym naukowcem, ekspertem czy potencjalnym współpracownikiem jest stresujące. Dzięki wskazówkom mojej mentorki zaczęłam traktować takie spotkania nie jako egzamin, ale jako okazję do poznania drugiego człowieka.
Gdybym miała jednym zdaniem podsumować moje doświadczenie z TopMinds, powiedziałabym:
To nie był program, który dał mi gotowe odpowiedzi. To był program, który pomógł mi zadawać lepsze pytania i odważniej szukać własnej drogi.
Dlatego chciałabym szczególnie podziękować mojej mentorce za jej czas, zaangażowanie, cierpliwość i wszystkie rozmowy, które odbyłyśmy przez ostatnie pół roku. Jestem za nie ogromnie wdzięczna. Dziś mogę powiedzieć jedno: Gdybym jeszcze raz miała wybrać udział w TopMinds i współpracę z moją mentorką, zrobiłabym to bez wahania i mam ogromną nadzieję, że nasza przyjacielsko-naukowa relacja będzie kwitła i jeszcze nie raz się zobaczymy.
Justyna
Program TopMinds zaczyna się niczym telewizyjny eksperyment – na podstawie jednej rozmowy decydujesz, czy z daną osobą uda się stworzyć relację opartą na współpracy i wzajemnym wsparciu. Oczywiście w tym przypadku chodzi o relację ukierunkowana na rozwój naukowy i zawodowy. W naszym przypadku ten „mentoringowy eksperyment” zakończył się sukcesem.
Z Weroniką spotykałyśmy się regularnie – zwykle raz lub dwa razy w miesiącu. Między spotkaniami pozostawałyśmy w kontakcie, wymieniając się aktualnościami, pytaniami i materiałami naukowymi. Dzięki temu mentoring był ciągłym procesem, w którym obie byłyśmy zaangażowane i dostępne dla siebie.

Naszym celem było przygotowanie Weroniki do przejścia z doktoratu na staż podoktorski poprzez zdobywanie międzynarodowych doświadczeń naukowych. Rozmawiałyśmy o wyborze kierunku badań, jednostek naukowych, możliwościach finansowania, konferencjach i stażach. Plan ewoluował wraz z pojawiającymi się możliwościami i kolejnymi refleksjami nad jej ścieżką kariery.
Bardzo szybko zrozumiałam, że moja rola nie polega na rozwijaniu kompetencji projektowych Weroniki – te miała już na bardzo wysokim poziomie, co było widoczne na każdym spotkaniu, kiedy dzieliła się kolejnymi osiągnięciami i pomysłami na dalszy rozwój. Moją rolą było przede wszystkim zadawanie pytań, poszerzanie perspektywy i wspieranie jej w świadomym podejmowaniu decyzji. Tu odnosiłam się do własnych doświadczeń oraz praktycznej wiedzy o poruszaniu się w międzynarodowym środowisku naukowym.
Z czasem nasze rozmowy coraz mniej koncentrowały się na konkretnych działaniach, a coraz bardziej na szerszych pytaniach dotyczących kariery naukowej: jaką naukowczynią Weronika chce zostać, jaki kierunek badań wybrać i jak świadomie kształtować swoją przyszłość zawodową.
Najbardziej zapamiętałam moment, kiedy Weronika powiedziała, że cel, który na początku programu wydawał jej się bardzo odległy, stał się dla niej czymś realnym i osiągalnym. To właśnie wtedy najlepiej zobaczyłam wartość mentoringu. Nie polega on wyłącznie na przekazywaniu wiedzy czy uczeniu konkretnych umiejętności. Jego siłą jest stworzenie przestrzeni do zadawania właściwych pytań, uporządkowania myśli i odkrywania własnego potencjału – tak, aby cele, które wcześniej wydawały się poza zasięgiem, stały się możliwe do osiągnięcia.
Tekst autorstwa Weroniki Marynowicz i Justyny Jaśkiewicz